Filip Głowacki

zdj.www.jpg

Filip Głowacki

Podróże to dla mnie nie ucieczka, tylko sposób rozumienia świata. Zaczęło się od ciekawości – jak żyją ludzie po drugiej stronie mapy, co ich napędza, w co wierzą, jak patrzą na codzienność. Z czasem ciekawość przerodziła się w drogę, a pasja w założenie Sport Adventure, biura podróży które pomaga ludziom aktywnie odkrywać świat.

Wyprawa do bazy pod Mount Everestem była naturalnym krokiem. Nie chodziło o „zaliczenie” miejsca z listy, ale o doświadczenie wysokości, rytmu marszu i pokory wobec gór. Chciałem sprawdzić, jak daleko można dojść konsekwencją, nie siłą. Everest Base Camp stał się symbolem procesu – długiego podejścia, pracy z własną głową i szacunku do lokalnej kultury Szerpów.

Wcześniej i później były inne kierunki, równie formujące: Bhutan, Tybet, Meksyk, Tanzania czy Kuba. Każdy z nich był ciekawą i rozwijającą przygodą. Dziś dzielę się nimi nie jako kolekcją miejsc, ale jako historią o drodze – tej przez świat i tej w głąb siebie.